Obserwatorzy
piątek, 12 kwietnia 2013
KONKURS
Dzisiaj trochę z innej beczki.
Biorę udział w konkursie i byłabym bardzo wdzięczna za małą pomoc.
Mianowicie, wystarczy zalogować się na facebook i polubić to zdjęcie
BĘDĘ WAM BARDZO WDZIĘCZNA!
środa, 3 kwietnia 2013
Wciąż lubię wiatr i trochę czytam
Najpiękniejszy a zarazem najdziwniejszy moment w życiu człowieka, to ten, gdy dowiaduje się on, że jego marzenia zaczynają się spełniać. Czas pędzi w dziwnym tempie, ni to elastycznym i dostosowawczym, ni to w pędzie tysiąca kopyt uderzających o ziemie jak stepujący młodzian na pokazie talentów. Planuje wszystko, wybieram kolory, materiały, miejsca, dania. Które miejsce będzie najlepsze? Który dzień?
Czasami myślę o tym, że jeszcze dwa/trzy lata temu oglądałam Twój koncert i wiedziałam jedynie jak na Ciebie wołają. Ponad rok temu byliśmy jedynie przyjaciółmi a później wszystko zaczęło się tak szybko zmieniać.
Nasze życie jest niesamowicie nieprzewidywalne, nic nie dzieję się bez powodu, każdego dnia jestem pewniejsza, trzęsą mi się nogi, trzęsą mi się ręce.
"Szczęście na co dzień odbiera mi mowę, popołudnia bezkarne i cytrynowe"
Kiedyś prosiłam bezgłośnie- ugłaskaj mnie, ułaskaw nerwy i zszarpane dłonie, krzyczałam w pustą przestrzeń, turlałam się po dywanach myśli, czynów i słów. Ja, kłębek ugłaskanych krzyków i wichur, krnąbrny kociak wytargał kłębek, nawijałeś stargane myśli na szpule przez długi czas, dziś jestem innym człowiekiem. Wyrosłam z zabaw do rana, nie umiem już tyle wypić co kiedyś, after party spędzam w swoim ciepłym łóżku na śnie, nie zaprzyjaźniam się z nieznajomymi, nie całuje wielu ust, sypiam lepiej, mniej płacze, mniej krzyczę. Jak to śpiewała Kasia Nosowska "Ręce mam teraz bardziej spokojne, do miasta już tak się nie rwę, wciąż lubię wiatr i trochę czytam."
Tak jest lepiej. Tak jest szczęśliwie.
Czasami myślę o tym, że jeszcze dwa/trzy lata temu oglądałam Twój koncert i wiedziałam jedynie jak na Ciebie wołają. Ponad rok temu byliśmy jedynie przyjaciółmi a później wszystko zaczęło się tak szybko zmieniać.
Nasze życie jest niesamowicie nieprzewidywalne, nic nie dzieję się bez powodu, każdego dnia jestem pewniejsza, trzęsą mi się nogi, trzęsą mi się ręce.
"Szczęście na co dzień odbiera mi mowę, popołudnia bezkarne i cytrynowe"
Kiedyś prosiłam bezgłośnie- ugłaskaj mnie, ułaskaw nerwy i zszarpane dłonie, krzyczałam w pustą przestrzeń, turlałam się po dywanach myśli, czynów i słów. Ja, kłębek ugłaskanych krzyków i wichur, krnąbrny kociak wytargał kłębek, nawijałeś stargane myśli na szpule przez długi czas, dziś jestem innym człowiekiem. Wyrosłam z zabaw do rana, nie umiem już tyle wypić co kiedyś, after party spędzam w swoim ciepłym łóżku na śnie, nie zaprzyjaźniam się z nieznajomymi, nie całuje wielu ust, sypiam lepiej, mniej płacze, mniej krzyczę. Jak to śpiewała Kasia Nosowska "Ręce mam teraz bardziej spokojne, do miasta już tak się nie rwę, wciąż lubię wiatr i trochę czytam."
Tak jest lepiej. Tak jest szczęśliwie.
piątek, 15 marca 2013
jabłko-brzoskwinia
Może jest w tym trochę prawdy.
Może.
Trochę.
Ale to nie jest tak, jestem kapryśna, chcę dużo, ale rozumiem, że trzeba, czasami jest mi po prostu przykro, gdy czuję, że coś tak przyziemnego jak pieniądz zabiera mi Ciebie, jest ode mnie ważniejsze, szala przechyla się w stronę pobrzękującego worka, dzyn dzyn, spadaj. Staram się tłumaczyć sobie, że to także dla mojego dobra, by było nas stać na wakacje w Norwegii i nad morzem, na samochód, dom, dziecko, ślub, czy inne takie, ale to tak ciężko jest wygrzebać się z pościeli i zaraz dowiedzieć się , że już Ciebie nie ma, że właśnie pędzisz. Brakuje mi wspólnego odpoczynku, marzę o wyjeździe, chociażby krótkim, takim na chwil kilka, na te cztery, pięć dni, gdzie nic nie musieć jest jak chleb powszedni.
"Wiesz, chciałbym Ci powiedzieć, ale nie mam którędy"
Marcin Świetlicki
"Jestem czasem dla Ciebie nieczuła, ale i ja dla siebie jestem nieczuła. Nie zrobię Ci śniadania , ale wiesz- ja i sobie nie zrobię śniadania"
Agnieszka Osiecka
MIMO ODLEGŁOŚCI ZAWSZE ZASYPIAM PRZY TOBIE,
"Bez choćby jednej rany to jeszcze nie miłość" Ks. Twardowski
-to miłość
sobota, 23 lutego 2013
Poliż mnie, I'm Polish
Jestem jak kołowrotek, nakręć mnie a nauczę cię zwrotek. Katarzyna Nosowska śpiewa " obowiązek obowiązkiem jest, piosenka musi posiadać tekst". A tekst? Czy też musi posiadać tekst? Oczywiście, nie mam na myśli zbioru bezsensownej paplaniny, bo słowem nie nazwiemy bełkotu niespójnych ze sobą głosek. Także, mamy problem. A może mam go ja? Przecież dotyczy to bezpośrednio mnie, nikogo więcej, to ja skręcam się w domu ze strachu, że jedyna umiejętność (wtf?!), hobby, konik, zainteresowanie, sranie w banie, opuszcza mnie na w pośpiechu na kasztanowym rumaku, opuszcza mnie uparcie i w podskokach wspina się w wysokie i spiczaste góry, które są synonimem mojego lęku (czy konie mają fizyczną możliwość wspinać się w strome góry? przyjmijmy, że rumak tchnięty moją stratą i wszystkim co mi zabrał nabiera sił nieskończenie wielkich i staję się tak magiczny, że wspinać się wcale nie musi, bo szybuje w powietrzu, jak jakiś pegaz, czy inny latający (!) jednorożec. Także, ten stwór odrażający złapał między swe szczęki kawał mojej radości pisania, mojego natchnienia, mych słów.
Słownik nagle zadziwiająco mi się skurczył, może to ze strachu? Prawdą jest to, że wielcy poeci, dramaturdzy, powieściopisarze etc. tworzyli w przypływie smutku, złości, żalu, samotności. Wzniosłe wezwania ukochanej, pomszczenie na samotność, czy powolna śmierć poprzez wyrzyganie całej swojej osobowości.
A ja jestem szczęśliwa, szczęśliwa jak nigdy dotąd, szczęście wypycha mi klatkę piersiową jak wata szmacianą lalkę; jestem metaforą wczorajszych nocy.
No więc, co z tego, że moje "szczęście na codzień odbiera mi mowę? życie przy Tobie płynie mi cytrynowe". Niech sam diabeł odbierze mi umiejętność trzymania długopisu, bądź niech powykręca mi palce, bym nie mogła trafić w klawiaturę, nieważne, to nie jest ważne.
Słownik nagle zadziwiająco mi się skurczył, może to ze strachu? Prawdą jest to, że wielcy poeci, dramaturdzy, powieściopisarze etc. tworzyli w przypływie smutku, złości, żalu, samotności. Wzniosłe wezwania ukochanej, pomszczenie na samotność, czy powolna śmierć poprzez wyrzyganie całej swojej osobowości.
A ja jestem szczęśliwa, szczęśliwa jak nigdy dotąd, szczęście wypycha mi klatkę piersiową jak wata szmacianą lalkę; jestem metaforą wczorajszych nocy.
No więc, co z tego, że moje "szczęście na codzień odbiera mi mowę? życie przy Tobie płynie mi cytrynowe". Niech sam diabeł odbierze mi umiejętność trzymania długopisu, bądź niech powykręca mi palce, bym nie mogła trafić w klawiaturę, nieważne, to nie jest ważne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































