Obserwatorzy

środa, 1 maja 2013

stwardnienie rozsiane

Stwardnienie rozsiane – przewlekła, zapalna, demielinizacyjna choroba centralnego układu nerwowego, w której dochodzi do wieloogniskowego uszkodzenia tkanki nerwowej.

 Słyszę echo raju, chyba jestem na haju. Haju, haju, baju, baju. Tak śpisz przy mnie i spokojnie oddychasz, boję się,że stukanie w klawisze zarejestrujesz jak stukanie do drzwi, ale przecież nikogo nie ma w domu, nie bój się, nikt nam nie przeszkodzi, choćbyśmy byli najgorsi przez cały rok. Nasi przodkowie brnęli w zgliszcza kraju, by ratować swój dobytek, więc jak ja mogłabym bać się ratować swoje wszystko? Jak mogłabym tak zhańbić swoją krew, mimo że jest jedynie rzeką mych rąk, ud, słów, uczuć, mą leśną limfą będącą kaznodzieją myśli mych? Jak mogłabym wyrwać Ci serce i trepanować czaszkę skoro jesteś ogniem mych czynów, słów, uczuć, lędźwi, stóp i dłoni? Jak mogłabym przelać czarę złośliwości nad czarą czynów najlepszych, sygnowanych znakiem pierwszeństwa jazdy?
Otóż kochanie, to jest tak, że nie mogłabym. Nie mogłabym chociażby wszyscy wsiedli w wielki walec i wałkowali mój mózg, choćby przypalali co rano mnie, najlepiej przy gaszeniu papierosów, jam jest popielniczka wszystkich złych ludzi, którzy serce z rąk wyrwać mi chcą. Ukażcie mnie wszyscy, mogę być wygnańcem, mogę być jedynie wczoraj. Dzisiaj i jutro mogę dla wszystkich nie istnieć, by istnieć tylko w Twoich dłoniach. Bo wiesz, kochanie to jest tak, że możesz mnie zabić, wystarczy Twój jeden ruch, ale ja i tak Ci się podkładam i nie przestanę. Bo wiem, że czasami trzeba komuś zaufać całym sercem, że tego serca nie przeżre i nie wyrzyga jak resztek alkoholu na potężnym kacu. Bo jak tego się nie zrobi, to wszystko na nic. Zabij mnie, pokrój mnie a serce mi bije i tak jak gazeli w szaleńczym biegu przez prerię afrykańskich stepów. Jestem jak drzwi barowe w dzikich westernach - możesz mnie popchnąć, ja się chwilę pobujam, ale wrócę.


mózg osoby dotkniętej stwardnieniem rozsianym.



















wtorek, 23 kwietnia 2013

czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.

Kusi mnie wzrok niemoralnie białych mew i słońce w zenicie, kusi mnie by zrobić komuś na złość i straszliwie mu dopiec, kusi mnie ciepło plaż, które spala podeszwy stóp już przy pierwszym kroku. Kusi mnie życie jak w Madrycie, każdego dnia budzę się z uśmiechem na ustach i nienormalnie wielką dawką energii, planów, nadziei i marzeń. Każdego dnia układam plan, nie żyje już z dnia na dzień z chwili na chwilę. Każdy dzień jest precyzyjnym zbiorem zajęć, każdy dzień jest konsekwencją dnia poprzedniego i następny dzień będzie konsekwencją jego.
Mam swój mały światek, który jest mój, najmojszy z najmojszych światków. Kochanie, jestem w domu! Maski wiszą na wieszaku przy drzwiach wejściowych a awantury wypychamy za drzwi. Zamykam się w klatce z ramion i kości, która zaciska się wokół mnie jak szczęki aligatora, który woła whoa whoa!
Każdy ma swój świat, jeden większy, drugi mały, więc tym bardziej, nie odbierajcie mi tego, nigdy, wcale, więcej wcale, że aż wcale a wcale.

























piątek, 12 kwietnia 2013

KONKURS



Dzisiaj trochę z innej beczki.
 Biorę udział w konkursie i byłabym bardzo wdzięczna za małą pomoc.
 Mianowicie, wystarczy zalogować się na facebook i polubić to zdjęcie

BĘDĘ WAM BARDZO WDZIĘCZNA!

środa, 3 kwietnia 2013

Wciąż lubię wiatr i trochę czytam

Najpiękniejszy a zarazem najdziwniejszy moment w życiu człowieka, to ten, gdy dowiaduje się on, że jego marzenia zaczynają się spełniać. Czas pędzi w dziwnym tempie, ni to elastycznym i dostosowawczym, ni to w pędzie tysiąca kopyt uderzających o ziemie jak stepujący młodzian na pokazie talentów. Planuje wszystko, wybieram kolory, materiały, miejsca, dania. Które miejsce będzie najlepsze? Który dzień?
Czasami myślę o tym, że jeszcze dwa/trzy lata temu oglądałam Twój koncert i wiedziałam jedynie jak na Ciebie wołają. Ponad rok temu byliśmy jedynie przyjaciółmi a później wszystko zaczęło się tak szybko zmieniać.
Nasze życie jest niesamowicie nieprzewidywalne, nic nie dzieję się bez powodu, każdego dnia jestem pewniejsza, trzęsą mi się nogi, trzęsą mi się ręce.
"Szczęście na co dzień odbiera mi mowę, popołudnia bezkarne i cytrynowe" 

Kiedyś prosiłam  bezgłośnie- ugłaskaj mnie, ułaskaw nerwy i zszarpane dłonie, krzyczałam w pustą przestrzeń, turlałam się po dywanach myśli, czynów i słów. Ja, kłębek ugłaskanych krzyków i wichur, krnąbrny kociak wytargał kłębek, nawijałeś stargane myśli na szpule przez długi czas, dziś jestem innym człowiekiem. Wyrosłam z zabaw do rana, nie umiem już tyle wypić co kiedyś, after party spędzam w swoim ciepłym łóżku na śnie, nie zaprzyjaźniam się z nieznajomymi, nie całuje wielu ust, sypiam lepiej, mniej płacze, mniej krzyczę. Jak to śpiewała Kasia Nosowska "Ręce mam teraz bardziej spokojne, do miasta już tak się nie rwę, wciąż lubię wiatr i trochę czytam."

Tak jest lepiej. Tak jest szczęśliwie.